No to hop!
Ekspert od win
28.04.2016

No to hop!

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

To dziś jest ten dzień. Dzień, w którym poruszanie się niczym kangur jest mile widziane. Do Warszawy, do restauracji Endorfina w pałacowych przestrzeniach źródła ulicy Foksal, zjechała cała plejada starych i nowych gwiazd australijskiego winiarstwa.

Kto tylko chce, może popróbować perełek lubianych od dawna, lecz także tych wiele mówiących o dzisiejszym spojrzeniu winiarzy na przyszłość.

Są wspaniałe Shiraz z Barossa, McLaren. Są niesamowite Rieslingi z Claire, Eden i Adellaide Hills. Nie brakuje legendarnych Semillon z Hunter, Pinot Noir i Chardonnay z Tasmanii i niesamowicie odmiennych swoim stylem win z Margaret River z zachodniej części kontynentu. Gdyby to wszystko to było za mało, na ciekawskich i odważnych czekają odmiany dotąd raczej z tą częścią kuli ziemskiej absolutnie nie kojarzone. Wszak raczej niewielu miało okazję popróbować antypodyjskich Sangiovese, Nero d’Avola, Fiano, Pinot Grigio, połączeń Grenache i Cinsault, nie mówiąc o późno zbieranych lub starodawnych, utlenionych i tęgich słodyczy.

Przedsmak tych wszystkich emocji miałem szansę poczuć już wczoraj, podczas kolacji zorganizowanej przez Wine Australia w Kieliszkach na Próżnej. Swoją obecnością wieczór uświetnili nie tylko liderzy organizacji, lecz przede wszystkim Pan Paul Wojciechowski, piastujący stanowisko ambasadora Australii w Polsce. I muszę przyznać, że nasze narody bardzo szybko znajdują nić porozumienia i wspólne tematy rozmów. Lecz jak tu się dziwić takiej sytuacji. Wszak tak wiele nas łączy, czego nazwisko naszego gospodarza jest najbardziej chyba wymownym potwierdzeniem tej sytuacji.