Nie ma to jak pierwszy raz
Ekspert od win
10.08.2017

Nie ma to jak pierwszy raz

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

A jednak, wszystkie flaszki wina wróciły razem z nami do domu. Przez cały czas ani grama wina. Tylko wszelkiej maści drinki z palemką i bez. Taki swoisty „post", permanentne rozstanie z bielą, różem i czerwienią.

Z urlopowych planów nic nie wyszło. Owszem – pogoda w miarę dopisała, wypoczywało się aż miło, jod uzupełniony, spacery plażą wymaszerowane. 

Tamte dni jednak już przeminęły i znów zagościłem na łonie stolicy, a sprawy wróciły do ustalonego porządku. I jak to zwykle bywa, rozbrat z winem przyniósł wiele dobrego. Przede wszystkim – wrócił głód kwasowości, tanin i aromatów. Wraz z nim na sile zyskała wrażliwość na nie wszystkie. A pierwsze dwa kieliszki wina, smakowały nie tak jak dawniej, jak je pamiętałem, lecz jeszcze wyraźniej i bardziej oczywiście. Młodzieńczość i chrupkość austriackiego uderzały całą siłą, a krzepa i bogactwo czerwieni Alentejo wdzierały się z impetem w każdy receptor.

Lubię ten czas. Jestem w nim nie po raz pierwszy i na pewno nie ostatni. Nawet w tym roku. Za każdym razem pozwala coraz mocniej wspierać swoim dobroczynnym wpływem nieustannie zdobywane oświadczenie.