Wiosenne p(rzyp)orządkowanie
Ekspert od win
27.03.2018

Wiosenne p(rzyp)orządkowanie

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

Rzecz jasna, po raz kolejny stajemy przed wyborem nie lada: skoro już wymyśliliśmy wszystkie potrawy, to jakim winem je dopełnić. Odpowiedzi padały tyle samo razy, ile razy pytanie bywało stawiane. Sam, w tym roku poddam się swoim własnym szablonom i preferencjom geograficznym i smakowym. Co nie znaczy, że nie istnieją dla nich alternatywy. A jakże i owszem: tak!

Trudno ukryć, pomimo wszystkich podchodów czynionych przez aurę, że Wielkanoc właściwie już zawitała do domów. Ktoś się krząta po kuchni, ktoś używa wszystkich kończyn, by doprowadzić do ładu wszystkie szyby i inne powierzchnie płaskie, jeszcze ktoś działa w sprawach logistycznych, nie mówiąc już o zapewnieniu odpowiedniej oprawy domu, stołu i osób przy nim mających zasiąść. 

Wina na Wielkanoc

Skoro jest sałatka, szynki ze szczypiorkiem i tym podobne, na pewno nie zabraknie dobrego Sauvignon, i kto miał okazję widzieć ostatnie wpisy wie, że będzie to ten z RPA. Dla zwolenników innych destynacji ratunkiem na pewno będą gran reservy tej odmiany z Chile, kalifornijskie z Napa, nie zapominając o porządnej Nowej Zelandii. Miłośnicy jajek faszerowanych na pewno będą mieli uciechę z towarzystwa Sherry Fino lub Amontillado, nie mówiąc o dobrym winie musującym metody klasycznej – od szampana, przez Cavę, aż po te z Północnych Włoch. W mojej lodówce, po uchyleniu drzwi, uśmiechają się Amontillado i Contratto. Clou obiadu, czyli pasztety, pieczyste i naturalnie - królik! Tu nie ma żartów i znów z przyjemnością wyrwę korek z Barolo lub dobrego czerwonego Burgunda. Wszystko pewnie będzie zależeć od tego, co spotka nas tego dnia za oknem. Jeśli jednak te wybory są mało wpadające w ucho, polecam sięgnąć po Sangiovese lub dojrzałe Bordeaux do królika i pasztetu, Shiraza lub Syraha, tudzież Ripasso do pieczystego, zwłaszcza, jeżeli w środku mięsa czają się śliwki. Last, but not least: słodkości! Nie ukrywam – lubię, i wcale się nie wstydzę. Zarówno te na talerzach, jak te w kieliszku. Tu nie będę kombinował. Sięgnę albo po Tokajskie Aszu, albo po Vin Santo. Ten wybór będzie jednak podyktowany tylko i wyłącznie zwykłym „widzi mi się”.