Warto było czekać
Ekspert od win
01.03.2018

Warto było czekać

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

8/10

Ileż to razy tęsknym okiem wyglądałem tej nowości w ofercie Winezji? Nie policzę… I stało się. Jest! A właściwie: są! Wszystkie trzy. Lepiej praktycznie być nie mogło. No dobrze – poczekam na biel. 

Tymczasem jestem absolutnie zachwycony każdą jedną z czerwonych odsłon jednego z moich ulubionych regionów winiarskich. Każda z nich, mimo wspólnych mianowników regionu i producenta, to osobna historia. Pierwszy mianownik nazywa się: Dao! A drugi z nich to pięknie brzmiąca nazwa producenta: Quinta do Perdigao.

Dao Tinto

Znam ich wina od lat, i nie raz myślałem sobie, że to byłaby miła okoliczność mieć je w kraju. A tu nie dość, że nareszcie są, to jeszcze mam je „pod ręką”. Już w wielkim cudzysłowie podstawowe wino posiadłości, czyli po prostu Dao Tinto, sprawia niemałą radość swoją soczystością owocu, lekkim drapaniem języka i solidną porcją energii. Jeszcze większą zabawę równowagi pomiędzy chropowatością, krzepą i elegancją znajdziemy w okraszonym kwiatami, przyprawami, czerwonymi i czarnymi owocami okręcie flagowym regionu, czyli Touriga Nacional. Jednak „moim” winem z tej paczki jest odmiana charakterystyczna w sumie prawie tylko dla tego regionu, zwłaszcza w solowej wersji.

A jest nią…Alfrocheiro! Niecodzienne winogrono, cenione i uprawiane przede wszystkim przez małe rodzinne winiarnie. Dlaczego? Bo to byt kapryśny, niezwykle trudny w uprawie, o mocnym charakterze, choć trudnym do wykorzystania, jeżeli się nie potrafi. Jednak w najlepszych i troskliwych rękach daje wina cudownie nasycone pigmentem, solidne w budowie, pełne równowagi i potencjału, dzięki któremu dojrzewa w sposób niezwykle ciekawy w wyniku końcowym. Bardzo się cieszę. I nie ukrywam, że już zdążyłem się z tą perełką poznać lepiej na nowo. Przy okazji, obiecaliśmy sobie jeszcze niejedną rozmowę…