Męskie granie vol. 4
Ekspert od win
24.03.2016

Męskie granie vol. 4

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

Okolice Warszawy zaczynają podobać mi się coraz bardziej. Do tego stopnia, że coraz mocniej zaczynam myśleć o opuszczeniu granic miasta. Powodów jest wiele.

Bo wraz z Mają bardzo dobrze reagujemy na ciszę… Bo obydwoje mamy duszę piechurów… Bo córki rosną i są co raz bardziej samodzielne.. Najstarsza równo za miesiąc będzie już pełnoletnia.. Od nie dawna dołączył kolejny powód, i to wcale nie byle jaki! Męskie granie!

Tak roboczo ochrzciliśmy podchwyconą nazwą popularnej imprezy nasze spotkania degustacyjne w iście męskim gronie, choć zdarzały już nam się perełki żeńskiej reprezentacji. Jesteśmy wszak ostatnimi przeciw takim wydarzeniom. Po kolei: Pruszków Milanówek i Izabelin stawały się arenami nowych przystanków naszej jakże „winnej” marszruty, a Burgundia i Bordeaux służyły nam za gwiazdy. Tym razem szukaliśmy tych z owianej legendą konstelacji „Bdx AD1996”. Tworzyły ją Chateau Pichon-Longueville Baron, Chateau Calon-Segur, Chateau Talbot, Chateau Duhart-Millon, Chateau Pedesclaux, Chateau Smith Haut-Lafite i Chateau Climens, prowadzone przez szampańskie bąbelki Jackowiak-Rondeau, Ruinart Blanc de Blancs i Moet 2006, ubezpieczane z tyłu przez grający na gościnnych występach Mas Amiel Privilege Maury, także z rocznika bordoskich przyjaciół. Niekwestionowanymi zwycięzcami degustacji zostali przybysze z Talbot i Pichon, a Calon-Segur idealnie uwijał się przy policzkach wołowych na selerowym puree, a Climens obok niebieskiej pleśni wyrwał nas z kaloszy, i to w czasie zasiadania na krzesłach.

Sami widzicie zatem, że tak naprawdę nie mam wyjścia. W końcu też chętnie rozegrałbym niejeden mecz na własnych stadionie, a żeby stereotypom stało się zadość – z piemonckimi zawodnikami na stole. I wcale nie mam na myśli „Starej Damy”. Włoski futbol to jedyne nieudane przedsięwzięcie włoskiej kultury…