Lej wino – będziesz piękny!
Ekspert od win
24.05.2011

Lej wino – będziesz piękny!

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

Po marcowo kwietniowym szaleństwie wszelakich rozjazdów w pogoni za winem, maj miał być miesiącem wytchnienia. Odłożyłem wszelkie podróże na targi, ekspozycje, degustacje. Los jednak miał swoje plany i pognał mnie w Polskę, by szerzyć dobra nowinę o zdrowiu dzięki winu.

Bo że tak jest, to fakt niezbity i naukowo udowodniony, choć akurat moja zewnętrzność słabym jest tejże prawdy potwierdzeniem. Jednak interniści niewiele maja przy mnie pracy. Puls równiutki, cholesterol wzorcowy,  ciśnienie jak z podręcznika medycyny – okaz zdrowia, choć nieco przykurzony na skroniach. Jednak i na to z winem zaradzę. Jak? Już się pisze.

Wino a zdrowie

W winie znajdziemy całe pokłady dobra – alkohol (jest zdrowy, jeżeli  racjonalnie dawkowany), witaminy, kwasy, lecz przede wszystkim polifenole! Antocyjany, taniny i cudowne odkrycie – resveratrol. To one, swoimi anty - oksydacyjnymi, zakrzepowymi, bakteryjnymi i wirusowymi w właściwościami chronią nasze organizmy przed miażdżycą, nowotworami, chorobą wieńcową, paniom pomagają wydzielać najważniejszy z kobiecych hormonów, ba!, pomagają nawet przy  chorobie wrzodowej, nie zapominając o innych efektach stwierdzonych w czasie badań nad resveratrolem i „francuskim paradoksem”, aż po hamowanie rozwoju choroby Alzheimera . A jedyne, co nam grozi w zamian za niepohamowane praktyki lecznicze winem, to marskość wątroby i alkoholizm. Pierwsze smutne, a drugie do obejścia. Wystarczy jeden dzień przerwy w tygodniu…

Wpływ wina na urodę

Największym jednak zainteresowaniem wśród słuchaczy, cieszy się fragment prelekcji dotyczący cudownego wpływu wina na urodę. W końcu jesteśmy tylko ludźmi.  A że tak jest, świadczyć może wiele sygnałów. Legendy o Kleopatrze, historia Marii Stewart, rosnąca jak grzyby po deszczu ilość winnych spa i gabinetów oferujących winoterapię. A przecież takie zabiegi możemy robić sobie sami, w domowym zaciszu. Wszystko, co nam jest potrzebne, to butelka czerwonego wina, najlepiej pochodzącego z niezbyt gorących regionów świata Pinot Noir, Cabernet Sauvignon czy Syrah, kieliszek, ciepła woda i… wanna. A jeżeli takowej nie mamy pod ręką – rodzice, przyjaciel, kochanek, ktokolwiek kto nas do swojej raz na tydzień wpuści. Wtedy otwieramy butelkę wina, uzupełniamy nim kieliszek, a resztę wlewamy do wanny ciepłej wody. Następnie umieszczamy siebie w tej oto wodzie, popijając wino kieliszka. Wykorzystując wewnętrzne korzystne działanie wina, o którym wyżej, jednocześnie sięgamy po oczyszczające i ściągające właściwości polifenoli. I tak dobrze się prowadząc, będziemy piękni i zdrowi jak z elementarza studenta medycyny.