Czwarty wymiar
Ekspert od win
02.08.2018

Czwarty wymiar

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

Od lat z każdej strony słyszymy przede wszystkim o winach w trzech kolorach. Tymczasem od ładnych kilku lat wielki come back notuje czwarta barwa, czyli wina pomarańczowe.

Od lat z każdej strony słyszymy przede wszystkim o winach w trzech kolorach: białym - choć wszyscy wiemy, że rozmawiamy raczej o odcieniach żółci i złota, różowym - we wszystkich chyba możliwych odcieniach, oraz oczywiście czerwonym – ze wszystkimi jego wędrówkami w stronę purpury i płowości. Tymczasem od ładnych kilku lat wielki come back notuje czwarta barwa, czyli wina pomarańczowe.

Podróż w przeszłość

Nawiązujące bezpośrednio do czasów, gdy nie były znane kadzie ze stali nierdzewnej i wiele innych zdobyczy dzisiejszej techniki, zabierają nas w podróż w przeszłość, pozwalając skosztować tego, czym raczyli się nasi przodkowie. I to nawet wiele wieków wstecz. Ten fakt daje nam komfort, którego oni poznać szansy nie mieli. Inna sprawa, że dla nich to właśnie te wina były tym, czym dla nas wina białe tworzone według dzisiejszej konwencji…

Wina pomarańczowe

Nie są to zazwyczaj wina łatwe. O bardzo posuniętych w ewolucji aromatach, mniej, lub bardziej garbnikowe, dzięki czemu spokojnie poradzą sobie nawet z kawałkiem jędrnego mięsiwa. A jednak… Wracają w wielkim stylu, wywołując zarówno dyskusje o sensowności ich bytu dla jednych, jak i nieodzowności tego faktu dla innych. Jedno jest pewne – grają w swojej lidze wrażeń i charakterów. A że już nawet w naszym kraju mamy kilku takich śmiałków, którzy postanowili pomóc im wrócić do kart win i na sklepowe półki, wydaje się coraz mocniej, że poplecznicy koloru pomarańczowego będą liczniejsi z każdym dniem.