Wiele oblicz króla
Ekspert od win
08.06.2017

Wiele oblicz króla

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

To, że Riesling jest nazywany królem szczepów białych, nikogo już nie dziwi. Tak samo jak to, że potrafi doskonale dostosowywać się do lokalnych warunków, panujących w siedlisku, w którym rośnie.

I nie inaczej jest z wiedzą o tym, że potrafi dawać nie tylko niesamowicie długowieczne wina, lecz przede wszystkim – pełne spektrum i smaków i konstrukcji. Brzytwy, ulepki, smukłe, tęgie i jakie tam jeszcze przymiotniki można mu przypisać.

W poniedziałkowy wieczór, w ramach corocznego święta Rieslinga, w warszawskiej restauracji Jung & Lecker, miałem przyjemność poprowadzić degustację w ciemno, w której z jednej strony wzięło osiem wcieleń naszego bohatera, każde z innego kraju, a z drugiej – amatorzy jegomościa, o równie zróżnicowanym doświadczeniu obcowania z nim. I mimo, że to nie był spacerek, a moje podpowiedzi były mocno ograniczone, najlepsi z uczestników odnaleźli prawidłowo pięć krajów. A nie było to łatwe, bo raz, że niektóre wina nie były oczywiste stylistycznie, a niektóre - geograficznie. Bo o ile Kremstal, Mozela, Alzacja i Eden Valley to klasyka, o tyle Nelson w Nowej Zelandii, Kalifornia w USA, Zachodniopomorskie z Polski i Douro z Portugali, już tak oczywistym pomysłami nie są, żeby nie powiedzieć – że po prostu nie są….

Na koniec bawiliśmy się menu przygotowanym specjalnie na tą okazję. Nie będę kłamał – było  świetnie dobrane do okazji, a my jeszcze podbiliśmy poprzeczkę, degustując różne wina z wieloma potrawami i odwrotnie. Zabawa długa, przednia i wciągająca, lecz jakże pożyteczna i po prostu: pyszna!