rating 8/10

Dokładnie w Dzień Matki. Wszyscy, którzy pojawili się rano przed wskazaną salą Hotelu Regent, postanowili powalczyć o nietuzinkowy prezent. O tytuł Mistrza Polski Sommelierów 2018. A w tym roku chętnych było 22 odważnych młodych ludzi, którym własny rozwój jest drogi.

Na początek, tradycyjnie, zaczęli od zmagania od trudnego testu wiedzy o winie, napojach, potrawach i wszystkich innych aspektach sommelierskiej wiedzy. W tej materii jak zwykle błysnął Maciej Sokołowski, któremu po piętach deptał Kamil Wojtasiak, oraz liczna „grupa pościgowa”. Kolejną wybraną z wachlarza konkurencji, była degustacja dwóch win czerwonych, oczywiście – „w ciemno”. Z opisaniem i odgadnięciem Nebbiolo Langhe i Chianti Classico Riserva najlepiej poradził sobie Łukasz Głowacki, czując na plecach oddech Tomasza Szczepańskiego, Kamila i kilku konkurentów wyprzedzonych nomen-omen: „o głowę”. Ostatnia część to praktyka, czyli serwis i sprzedaż. Tu konkurencja była równa dla grupy zawodników.

Po podliczeniu wszystkich punktów, łącznie z ocenami za język obcy i postawę kandydata, finałową trójkę stworzyli: Maciej Sokołowski, Kamil Wojtasiak oraz Łukasz Głowacki. Pierwszy numer startowy przypadł w tej części Kamilowi, drugi Łukaszowi, a trzeci – Maciejowi.

Degustacja

Na początek – część degustacyjna. Najpierw trzy Cava – młoda, rose i reserva, które trzeba było połączyć i uzasadnić wybór z trzema różnymi przekąskami. Tu panowie poradzili sobie na równym poziomie. Następnie – identyfikacja czterech win czerwonych – Zinfandel, Primitivo, Bordeaux oraz Plavac, z dodatkowym zadaniem odrzucenia jednego i wskazania wspólnej cechy genetycznej pozostałych trzech. W tej konkurencji podobną ilość punktów zdobyli Maciej i Kamil, którzy mieli o jedno trafienie więcej od Łukasza. Ostatnia degustacja – pełen opis Touriga Nacional z Dao. Piekielnie trudny do odgadnięcia typ… I wszyscy kandydaci, choć znakomicie opisali wino i rekomendacje jego serwisu, to uznali jego wyższość przy próbach identyfikacji. Szczerze mówiąc – wcale się nie dziwię, choć sam wybrałem tę akurat etykietę.

Serwis

Druga część finału to serwis, przeprowadzony w zaimprowizowanej na scenie restauracji. W jego ramach zaś sprzedaż, food&wine pairing oraz poprawa karty win, z pozostawionymi do uzupełnienia nazwami drugich win i ich apelacji, pochodzących z grupy najbardziej znanych i uznanych chateaux z Bordeaux. Każdy zawodnik otrzymywał łącznie 19 minut na przygotowanie dwóch koktajli Mimosa, serwis Cava Gran Reserva dla 5 osób plus wybranie wina czerwonego i jego podanie szóstej osobie przy użyciu Coravin. Ostatni stolik to dekantacja rocznikowego, niefiltrowanego Porto Vintage dla 4 osób. Po tej czynności zawodnik wracał do stołu sześcioosobowego, żeby zarekomendować do przygotowanego menu komplet win, przy czym w każdej parze jedno musiało pochodzić z Kalifornii. O ile z koktajlem, Coravin, Cava i Porto poradzili sobie wszyscy kandydaci, to tylko Kamil rozłożył czas tak, by przedstawić swoje propozycje do menu.

Finał

I wszystko w tym momencie stawało się jasne. Przy podobnych ocenach za uzupełnienie karty win, i najwyższej ocenie kandydata, wynik mógł być tylko jeden: Mistrzem Polski został Kamil Wojtasiak z warszawskiej restauracji Butchery&Wine. Miejsce drugie i tytuł Mistrza Publiczności, po raz drugi zdobył Maciej Sokołowski, a trzecim zawodnikiem mistrzostw został debiutujący w ogólnopolskim finale Łukasz Głowacki, z poznańskiej restauracji Muga.

Co dalej? Jesienią kolejne zawody młodych sommelierów, które ostatnio także padły łupem Kamila. Za rok kolejne mistrzostwa Polski, a za dwa – Europy, na których naszym kandydatem będzie właśnie Kamil, który wygrał eliminacje. A że od wielu miesięcy wspólnie kroczymy do przodu, do tych zawodów także postaram się przygotować go jak najlepiej. Oczywiście nie zapominając o tych, z którymi już rozpocząłem marsz w stronę laurów, a także tych nowych, którzy tą drogą będą podążać chcieli.