A kiedy odejdzie szaleństwo…
Ekspert od win
15.02.2018

A kiedy odejdzie szaleństwo…

Tomasz Kolecki
Tomasz Kolecki

0/10

Walentynkowy wieczór. Oczywiście w wielu aspektach, lecz tu, jak zwykle, idzie o winną oprawę romantycznej kolacji. Ileż to już padło słów i porad na zadany temat. Że otóż najlepsze będzie różowe, że na bank szampan i inne bąbelki sprawdza się na pewno, a już różowe to w ogóle. 

Że głębokie, pełne Amarone, czyli wina z okolic sceny najsłynniejszego romansu w dziejach ludzkości. Że to i tamto. Że może lepiej niezbyt garbnikowe, żeby nie barwiło swym pigmentem uśmiechu ukochanej osoby. Że już pewniakiem jest to dopasowane do preferencji smakowych drugiej połowy i jeżeli się uda – nas samych.

Walentynkowy wieczór z winem

Sam z moją ukochaną Mają mamy na ten dzień jeden i ten sam scenariusz od lat. Niezmienny, jeżeli tylko jesteśmy w stanie go spełnić. Otóż wybieramy zawsze to samo wino, które zapisało się złotymi zgłoskami w naszej wspólnej historii i które zawsze wywołuje uśmiech w myślach i na buziach. O ile sama jego proweniencja nie jest najbardziej oryginalna, jako że to jedna z najlepszych marek szampana, to dla nas ten fakt ma znaczenie absolutnie drugorzędne. Liczą się wspomnienia i emocje, które zawsze ze sobą przynosi. I chyba przecież o to właśnie chodzi. Nie tylko tego dnia, lecz każdego następnego, który będzie dany nam spędzić razem.

Założę się, że nie jesteśmy odosobnieni w tym pomyśle. Do którego zresztą zdecydowanie namawiam. Niezależnie od tego, z którego kawałka świata, w jakim kolorze i w jakim smaku.