﻿<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?><rss version="2.0"><channel><link>http://winezja.pl</link><copyright>by Winezja.pl</copyright><title>Blog eksperta</title><description>Blog Tomasza Koleckiego-Majewicza</description><item><title>Quo vadis Gruzjo?</title><description>Na zaproszenie Rządu&lt;a class="ApplyClass" href="http://winezja.pl/szukaj?q=Gruzja"&gt; &lt;strong&gt;Gruzji&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; i dzięki uprzejmości „Magazynu Wino” miałem okazję w kwietniu&amp;nbsp; wreszcie
zobaczyć krainę, która sama siebie ogłasza innym, a przez wielu z nich
jest uważana, za kolebkę winiarstwa. Toć winogrona tam zbierano i
fermentowano na długo przed tym momentem w historii, gdy w Kanie
Galilejskiej działy się cuda. Ślady tamtych czasów są zresztą dumnie
prezentowane na każdym winnym i nie tylko kroku, jak kraj długi i
szeroki. Jak jest Gruzja dziś? Hmm… Wrażenia są spolaryzowane, ale w
kilku zdaniach spróbuję w miarę obiektywnie kilka z nich opisać,
podpierając się własnymi spostrzeżeniami.
</description><link>http://winezja.pl/blogi/wpis/99_quo-vadis-gruzjo</link><pubDate>2012-05-15 00:00:00</pubDate></item><item><title>Jak ja tęsknię za Piemontem!</title><description>&lt;p&gt;Nie pamiętam takiego biegu wydarzeń w ostatniej dekadzie. Prawie połowa maja, a ja jeszcze nie byłem w Piemoncie. W moim Piemoncie! Ukochanym. Spokojnym. Uroczym. Smakowitym. Nie ma jednak co narzekać - sam tak wybrałem, oddając palmę pierwszeństwa innym lądom. Najgorsza jednak jest świadomość, że do lipca nie znajdę w kalendarzu takiej dziury, która pozwoliłaby mi nadrobić straty. Za chwilę ruszają targi w Londynie, później nieodległa Florencja, zaraz po niej szkoła w Barcelonie, a jeszcze gdzieś pomiędzy muszę wcisnąć eskapadę do BeNeLux-u. Nie mówiąc o krajowych wojażach… Eeech… Lgnę więc do każdego skrawka i przejawu Piemontu, jak do przysłowiowego lepu. Nie spodziewałem się, że kiedyś poczuje się ja mucha…&lt;/p&gt;
</description><link>http://winezja.pl/blogi/wpis/91_jak-ja-tesknie-za-piemontem</link><pubDate>2012-05-09 00:00:00</pubDate></item><item><title>Na Majówkę!</title><description>Nareszcie! Najwyższy czas! To już zakrawało o brak humanitaryzmu! Co
takiego? Aura oczywiście! Wielkanocny dyngus z gradem w tle i szukanie
zajączków w ogrodzie zasypanym śniegiem? To nie są przyjazne człowiekowi
zjawiska. Ale nic to! To już za nami!
&amp;nbsp;
Teraz, razem ze słoneczkiem i zielona trawą, przyszedł czas na to, co „tygrysy lubią najbardziej”. Grillowanie! Na maksa! W najlepszym towarzystwie. Długo. Różnorodnie.
I tu dotknijmy stereotypu o winach do grilla. Ileż to już wersji...
</description><link>http://winezja.pl/blogi/wpis/90_na-majowke</link><pubDate>2012-04-23 00:00:00</pubDate></item></channel></rss>
