Chcąc przedstawić Wam, w jaki sposób stałem się ekspertem i znawcą wina, a zarazem
propagatorem ciekawych i niecodziennych połączeń tego szlachetnego trunku z potrawami,
muszę cofnąć się w mej opowieści do najmłodszych lat, spędzonych w Botswanie, skąd
de facto pochodzę.
Moja kulinarna przygoda z winem rozpoczęła się dla mnie już w wieku dziewięciu lat,
dzięki mojemu Ojcu, który był szefem kuchni w jednym z najlepszych hoteli w Botswanie.
Podczas wspólnych posiłków, w rodzinnym gronie uczył mnie rozpoznawać subtelne smaki
i zapachy win podawanych do potraw. Do tej pory, gdy zamknę oczy, pamiętam to afrykańskie,
kruche i soczyste Chenin Blanc z subtelną nutą brzoskwiniową i wyraziście wyczuwalnymi
tropikalnymi owocami. No i oczywiście niezapominanie, dojrzałe i złożone Pinot z
wyróżniającym się owocowym posmakiem. Nie sądzicie, że miałem ciekawe dzieciństwo?
Tak też mijały lata mojej młodości, a razem z nimi rozwijała się pasja do win i
ich harmonijnych połączeń z potrawami.
Kluczowymi dla mojej kulinarno-winiarskiej przygody, a także późniejszych losów
okazały się być lata odbywania przeze mnie służby wojskowej w dolinie Okavango,
gdzie w rezerwacie Game pracowałem jako asystent strażnika. Wtedy też, gdy tylko
udało mi się urwać z pracy i ze służby, spędzając wolny czas w lokalnych restauracjach,
oddawałem się degustowaniu wspaniałych dań oraz ich połączeń z winem. Podczas jednego
z takich błogich wieczorów, kosztowałem cudowną dziczyznę z korzeniem liliowca w
maślanym sosie, podaną z owocową nutą Chardonnay. Pamiętam ten moment jak by to
było wczoraj – bowiem wtedy podjąłem życiową decyzję o wyjeździe na zagraniczne
studia, kształcące najlepszych szefów kuchni na świecie – Westminster College w
Londynie. Zanim jednak moje marzenia się spełniły, musiałem postarać się o odpowiednie
„wyszlifowanie” moich kulinarnych umiejętności. Podjąłem pracę jako asystent szefa
kuchni w Hotelu Hilton w Gabrone, stolicy Botswany. Zdobywszy odpowiednie doświadczenie,
z rządowym stypendium w kieszeni, mogłem w końcu obrać za cel Londyn.
Po 3 latach intensywnej nauki, kursów i praktyk, które odbywałem w różnych zakątkach
świata, doskonaląc swoje umiejętności w kreowaniu połączeń wina i potraw oraz poznając
najlepszych sommelierów, uzyskałem dyplom szefa kuchni („Chef de Cuisine”). Londyn
pozostanie w mojej pamięci nie tylko z powodu studiów. To właśnie w stolicy Anglii
poznałem najpiękniejszą kobietę na świecie, Karolinę, moją przyszłą żonę, z którą
w 1998 roku wziąłem ślub i przyjechałem do magicznego Krakowa. Pracując jako szef
kuchni w kilku krakowskich restauracjach jak Wentzl, Metropolitan, Balzac poznałem
wielu wspaniałych przyjaciół.

W 2002 roku wraz z Karoliną podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Botswany. Spędziliśmy
tam kolejne 4 lata pracując i “delektując” się Afryką. Podróżując po Prowincji Przylądkowej
zakochałem się w Kapsztadzie, gdzie nawiązałem kontakty z kilkunastoma producentami
win („wine-makers”), którzy zapoznali mnie z tajnikami produkcji tego najwspanialszego
trunku. Po wielu niesamowitych przygodach, doświadczeniach i eksperymentach z winem,
w 2006 roku wróciłem do Polski, ale tym razem nie do Krakowa, a do Warszawy, gdzie
obecnie pracuję jako szef kuchni w jednej z nielicznych, ale moim zdaniem najlepszej,
restauracji i wine-barze. Obcując z setkami win z całego świata, z nieukrywaną pasją
eksperymentuję i tworzę nowe, niezwykłe kompozycje.
Dotychczasowe doświadczenia oraz wiedza, którą zdobyłem podczas współpracy z najlepszymi
wine-makerami i sommelierami sprawiły, że moje horyzonty i wyobraźnia w tworzeniu
niestandardowych kompozycji wina i potraw są niemalże nieograniczone. Wierzę, że
kucharz i sommelier powinni mówić tym samym językiem, bowiem tylko wtedy są w stanie
stworzyć niepowtarzalny i piękny związek, gdzie oboje zakochani są w tej samej kompozycji.
Ja jestem zakochany już od lat, a teraz co 2 tygodnie, z waszym udziałem, będę starał
się zarazić tą miłością na moim blogu.
Serdecznie zapraszam do komentowania i eksperymentowania z proponowanymi połączeniami
win i potraw. Tych, którzy dopiero do nas dołączyli zachęcam do rozpoczęcia przygody
od pierwszego przepisu, gdzie razem odkryjemy świat serów, które w połączeniu z
winami okryją przed wami swoje nieznane oblicza. Jeśli dodatkowo chcielibyście zobaczyć
moje kulinarno-wniarskie fantazje na żywo, oglądajcie mnie w każdą środę w porannym
programie „Dzień dobry TVN”.
Pozdrawiam
Joseph „Józek” Seeletso